Norwegia – to Ciebie zaskoczy!

Przed wyjazdem do Norwegii słyszałyśmy różne rzeczy na temat tego kraju. Spodziewałyśmy się stadka owiec na każdym kroku oraz miliona monet płynącego ulicami. I jeszcze przystojnych Norwegów. Co do tych ostatnich nie bardzo możemy się wypowiedzieć, bo poznawałyśmy głównie obcokrajowców, ale całą resztę sprawdziłyśmy. Niektóre rzeczy się sprawdziły, inne nie, a jeszcze inne były całkiem niespodziewane. Więc zapraszamy na ciekawostki z Norwegii.

1. Brak stresu
Spokój i cisza. To był motyw przewodni wyjazdu. Wszyscy są spokojni, nikt się nigdzie nie śpieszny nawet na drogach ludzie jadą 80 km/h mimo, że mogą 120. Początkowo mi to imponowało-ten spokój, ale ileż można. Rozumiem, że ludzie starsi są spokojni ale w Norwegii chyba wszyscy mają stare dusze, takie aż za spokojne.

Przykład:
Nasz host z COUCHSURFINGU narzekał, że teraz jest tak głośno w mieście bo cały czas są jakieś imprezy i on spać nie może bo ktoś krzyczał w nocy.

Co ciekawe my nic nie słyszałyśmy, a cisza taka jak u mnie na wsi. Jestem ciekawa jakby zareagował na spanie przy uchylonym oknie w Krakowie?

2. Jednak nie wszystko jest o smaku ryby.
Naczytałam się tyle na temat rybnych produktów, że byłam przekonana, że znajdę rzeczy w stylu czekolada z rybą. A oni nawet chipsów o smaku ryby nie mają. Nie, żebym była jakimś niesamowitym fanem ryb (lubię, ale raczej tylko w formie klasycznej ryby), ale chętnie spróbowałabym jakiegoś rybnego dziwactwa.

Jedyna rybna rzecz, jakiej próbowałyśmy w Norwegii to Fiskekaker czyli placuszki z ryby

3. Brak firanek.
Norwedzy się nie wstydzą, każdy jest taki sam, każdy robi to samo więc po co instalować firnaki a jak już instalują to zostawiają je wieczne odchylone.

4. Zamiłowanie do zasad.
Nie tylko mi się tak wydaje, nasz host oraz jego znajomi, którzy mieszkają w Norwegii od dawna, potwierdzili to. Kiedy podchodzisz do przejścia dla pieszych, możesz być 10 metrów dalej, a już kolejka samochodów zatrzymuje się, żeby pozwolić Ci przejść. Raz stałam niedaleko takiego przejścia i robiłam zdjęcia. Bardzo się zdziwiłam, gdy obróciłam się za siebie i zauważyłam 5 samochodów czekających, aż się ruszę. Nie planowałam nawet przechodzić przez tą jezdnię, ale presja była tak duża, że uległam.

5. Brak różnic
W Norwegii wszyscy są tacy sami. Każdy, czy prowadzi kebaba, czy sklep z jachtami ubiera się w markowe ciuszki, w rączce nosi srajfona 6. W Polsce widać sporą różnicę pomiędzy typowym osiedlowym Leszkiem a panem Andrew mangerem PR, tam ta różnica zaciera się. To samo dotyczy domów; tam pan Andrew będzie miał dom 100m^2, a pan Leszek będzie mieszkał obok w podobnym. Króluje tam równość, równość i jeszcze raz RÓWNOŚĆ.

6. Puste ulice
Pisaliśmy o spokoju, te dwie rzeczy chyba wiążą się ze sobą. W Norwegii na kilometrze sześciennym żyje średnio 14 osób. W Polsce…. prawie 10 razy więcej. I na ulicach to naprawdę widać. Jest po prostu pusto, ma się tam wrażenie, że miasto umarło, albo chociaż śpi. Nawet w piątek wieczorem na głównej promenadzie na morzem są pustki. Na ulicach Stavanger chyba częściej widywałam koty niż ludzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *